Zarówno choroba, jak i wózek nigdy nie pozbawiły mnie marzeń . Jedno z nich spełniło się w sobotę... Mimo wietrznej pogody, sobota obfitowała w wiele pozytywnych wrażeń i emocji. Na Stadionie Narodowym Rugby w Gdyni odbył się mecz Life Style Catering RC Arka Gdynia kontra Juvenia Kraków. Pięć minut przed jego rozpoczęciem dowiedziałem się, że to ja wyprowadzę drużynę gospodarzy na murawę – mówię Wam, szczęka mi opadła… Chłopaki przyjęli mnie jak swojego – były „piątki” , słowa wsparcia i mnóstwo dobrej energii . To wszystko sprawiło, że jeszcze bardziej poczułem się częścią tego wydarzenia. Jak się później okazało, to nie był koniec niespodzianek. Do moich rąk trafiło „jajo” , którym miałem rozpocząć mecz. Gdy wszystko było dopięte na ostatni guzik, ruszyliśmy na murawę niczym błyskawica . Pierwszy gwizdek sędziego i mój symboliczny rzut piłki oznaczały tylko jedno: „MECZ CZAS ZACZĄĆ ”. Wyprowadzenie zawodników i rozpoczęcie meczu „jajem ” to emocje, których nie da się opisać słowam...