Pewnego razu kuzynka zapytała mnie czy po narodzinach Jej synka zostanę Jego ojcem chrzestnym. Dosyć długo się nad tym zastanawiałem, bo nie wiedziałem czy podołam temu wyzwaniu. Zgodziłem się :) . Pojechałem do Niemiec. Nadszedł dzień chrzcin poszliśmy do kościoła, ja trzymałem świecę a Matka Chrzestna dziecko. Po chrzcinach, kiedy emocje już całkowicie opadały odbyło się przyjęcie w rodzinnym gronie. Zastanawiacie się pewnie czemu o tym piszę. Otóż nie często zdarza się aby osoba niepełnosprawna została Rodzicem Chrzestnym. Fakt, iż jestem Ojcem Chrzestnym tego małego szkraba jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem i zrobię wszystko aby jak najlepiej spełnić się w tej roli.