Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Szpital

Karta, która ratuje życie osobom głuchoniemym

Wyobraźmy sobie, że na SOR trafia osoba niesłysząca. Trudno jej będzie porozumieć się z personelem szpitala, który w większości przypadków nie zna języka migowego. Problem rozwiązują karty komunikacyjne z piktogramami dla głuchoniemych. W czasie zgłoszeń na SOR bardzo często zdarzają się pacjenci, którzy nie słyszą. Mają oni poważny problem, by skomunikować się z ratownikiem medycznym. Nie zawsze można czekać na tłumacza języka migowego. W przypadku chorego liczy się czas. Dlatego wspomniana karta to świetny pomysł ! :) JAK UŻYWAĆ KARTY KOMUNIKACYJNEJ? Nie wolno wręczyć karty osobie głuchej do uzupełniania. Wywiad wciąż musi przeprowadzić lekarz. Przed każdym piktogramem w karcie zapisane jest pytanie w języku polskim i języku PJM. Język wizualno-przestrzenny jest przetłumaczony na język pisany. Kiedy medyk chce zapytać o konkretny objaw, musi najpierw pokazać na pytanie, a później dopiero pozwolić głuchemu na wybór

Sanepid ostrzega przed kąpielami w fontannie!

Mimo, że najgorętsze upały już za nami. Wakacje chylą się ku końcowi, w miejskich fontannach można znaleźć amatorów kąpieli. Bulwersuje fakt, że rodzice pozwalają na chwilę ochłody w tym miejscu dzieciom. Kąpiel w fontannie może się skończyć nie tylko mandatem, ale także poważnymi chorobami. Epidemiolodzy ostrzegają, że w miejskich zbiornikach wodnych możne znajdować się kilkadziesiąt różnych drobnoustrojów. Bakterie salmonelli, gronkowca, bakterie kałowe. Na skutek kąpieli w fontannie mogą pojawić się takie dolegliwości, jak: zapalenie spojówek, grzybica stóp, zapalenie uszu, wysypka, zapalenie płuc oraz zakażenie gronkowcem. W miejskich fontannach kąpią się bezdomni, psy, a nawet szczury. Doskonałą i bezpieczną alternatywą w tej sytuacji są kurtyny wodne, które działają w wielu polskich miastach PAMIĘTAJ. POZORNIE NIEWINNA ZABAWA MOŻE SKOŃCZYĆ SIĘ SZPITALEM LUB DŁUGOTRWAŁYM LECZENIEM!

Sala Koncertowa, ukryta w … windzie :)

Wygląda niepozornie, lecz ma bogate wnętrze. W windzie jednego z polskich szpitali można usłyszeć muzykę relaksacyjną. Obecnie w swoim repertuarze posiada jazz :)   Uważam, że to fajny pomysł. Dzięki takiej mini Sali Koncertowej, pobyt w szybciej płynie, a pacjenci oraz odwiedzający są bardziej zrelaksowani. Może warto byłoby pomyśleć o takiej „sali” w innych szpitalach :)

Lekarz bez jakiegokolwiek podejścia

Parę dni temu z niewiadomych przyczyn spuchło mi oko (jak badania). Pojechałem do szpitala – okulistyka. Pacjent, który również czekał do lekarza, puścił mnie bez kolejki (wielkie dziękuje dla tego człowieka. Takich ludzi bardzo rzadko się spotyka). W gabinecie okazało się jęczmień gigantycznych rozmiarów. Oczywiście dostałem maść i kropla, ale kiedy zapytałem ile razy je stosować? Odpowiedziała „Przecież Panu napisałam !” Wychodząc zapytałem ponownie (z nerwów czasem człowiek zapomina, normalna rzecz) Jednak odpowiedź była taka sama. Mam wrażenie (nie tylko ja), że ta kobieta pracuje tam za „karę” i na zasadzie wypisać kartę pacjenta, pieczątka – następny !

Szpitalne posiłki – fu tego nie da się zjeść !

Szpitalne posiłki nigdy nie leżały obok dobrego domowego obiadu. Jednak jak zobaczyłem co serwowane jest pacjentom jedno z Trójmiejskich szpitali. Przedstawiam menu tylko z jednego dnia. Na śniadanie dwie kromki bułki paryskiej, tyle samo liści sałaty (czego jeden już podgnity) i dwa plasterki szynki z puszki. Obiad zupa z wody i marchewki do tego tona pietruszki. Drugie danie dwie gałki ziemniaków, plus tyle samo klopsów w szarym sosie. Kolacja to już w ogóle numer jeden zimne nóżki (z czego większą część stanowiła galaretka). Natomiast mięsa było tyle, co kot na płakał i do tego dwa kawałki chleba. Większość życia spędziłem w szpitalu, ale tego typu posiłków nie dostawałem. Co prawda nie były one z 5 gwiazdkowego hotelu, ale można było je zjeść. Powyższy jadłospis po prostu nie da się zjeść!