Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Smród

Brak przystosowania i smród - toaleta dla niepełnosprawnych w Krynicy Morskiej!

Kilka dni temu, korzystając z pięknej pogody pojechałem do Krynicy Morskiej. Naprawdę można tam genialnie odpocząć od zgiełku dnia codziennego. Bulwersuje mnie tylko jedna rzecz. Zaraz koło Informacji Turystycznej, znajduje się toaleta dla niepełnosprawnych. Właściwie ciężko to nazwać toaletą dla niepełnosprawnych. Na całe to pomieszczenie przypada tylko jedna poręcz i to jeszcze nie przy samym sedesie. Jedna poręcz – śmiech na sali. Ciekawe, jak osoba niepełnosprawna ma sobie sama poradzić w takim miejscu. Rozwiązanie jest proste, wystarczyłoby zamontować kilka uchwytów, w tym składaną poręcz. Druga rzecz w całym pomieszczeniu śmierdzi szczochami (taka prawda). Oprócz tego jest mega syf. Będąc tam miałem wrażenie, że toaleta sprzątana jest tylko raz dziennie. W tym przypadku rozwiązanie jest bardzo proste. Wystarczyłoby zamontować kamerkę z domofonem (pisałem o tym kilka wpisów temu). Wtedy z toalety dla niepełnosprawnych korzystałby tylko osoby do tego uprawnione. W tej chwili wygl...

Pot, smród i duchota, czyli podróż komunikacją miejską

W tym roku lato przywitało nas nieco szybciej, niż zwykle. Fala upałów nie odpuszcza, najgorzej odczuwa się to w pojazdach komunikacji miejskiej. Szczególnie wtedy, kiedy na dworze +30, a w autobusie zero jakiejkolwiek klimatyzacji – powietrze przy otwartych oknach stoi w miejscu. Wewnątrz pojazdu dominuje wtedy zapach potu i duchota. Niekiedy wyczuwalny jest zapach moczu. Sytuacje polepszyłaby włączona klimatyzacja – tutaj zaczyna się problem. Kierowcy autobusów udają, że nie słyszą próśb pasażerów bądź odpowiadają, że zwiększa się wtedy zużycie paliwa. Niestety, tak wygląda podróż komunikacją miejską. 

Śmierdząca bułka, naładowany chemią brokuł i ziemisty szpinak !

„Dobre, bo Polskie’, to zdanie chyba zna każdy. Bywają dobre produkty, których nie znajdziemy nawet na drugim końcu świata. Jednak to, co przytrafiło mi się kilka razy z rzędu jakieś czasu temu. Utwierdziło mnie w przekonaniu, zdarzają się ustępstwa od reguły. Kupiłem świeżą i chrupiącą (tak mi się wtedy wydawało) bułkę w popularnym sklepie. Po jej przekrojeniu pojawił się niesamowity smród. Kolejny przypadek świadczący o tym, że produkty w sklepie nie są najświeższe. Brokuł zielone, świeże i zdrowe warzywo. Akurat w moim przypadku ani zdrowe ani tym bardziej zdrowe nie było. Po rozpakowaniu i rozdzieleniu różyczek w powietrzu nosił się typowo chemiczny smród (nawozy i inne spryskiwacze). Tak samo, jak Papaj ze słynnej kreskówki uwielbiam szpinak i jem go na porost krzepy  :-D . Jednak trafiłem na hermetycznie zamknięty szpinak, nie byłoby w tym nic dziwnego, gdy by nie to iż jedząc go czułem smak ziemi. Podane przeze mnie przykładny najlepiej dowodzą tego, że nic nie zastąpi swo...