Kilka dni temu ważność mojego dowodu osobistego dobiegła końca. Aby wyrobić nowy dokument, niezbędna okazała się rezerwacja terminu w Urzędzie Miejskim. Podczas wypełniania formularza on-line, nie pojawiło się żadne pytanie typu „Czy petent jest osobą niepełnosprawną?” Tutaj nie chodzi wcale o Nasze „specjalne” traktowanie, a jedynie o dostosowanie stanowiska. System umówił spotkanie, a ja czekałem na dalszy bieg wydarzeń...
DZIEŃ WIZYTY
Już samo dostanie się do środka budynku, stanowiło problem. Potężne i ciężkie drzwi to bariera, która z poziomu wózka jest praktycznie nie do pokonania. Oczywiście mógłbym skorzystać z pomocy osób trzecich. Jednak to nie o to w tym wszystkim chodzi. Drzwi powinny być takie, aby każdy mógł swobodnie wejść i wyjść. Kiedy w końcu udało mi się dostać do stanowiska, kolejna bariera. Zarówno okienko, jaki blat są stanowczo za wysoko, więc swobodne wypełnianie dokumentów, nie wchodziło w grę. Gdyby nie uprzejmość Pani z referatu, sam nie dałbym rady nic wypisać, gdyż nie ma takiej możliwości. Aby żaden inny wózkowicz nie znalazł się w podobnej sytuacji, jak moja należałoby stworzyć choć jedno stanowisko w pełni dostosowane do osób niepełnosprawnych.
Gdynia Miasto bez barier powinna być przykładem i pokazywać innym jak powinna wyglądać wzorowa obsługa niepełnosprawnego petenta w Urzędzie Miasta. Tymczasem rzeczywistości wygląda to zupełnie inaczej, tak więc czas na zmiany.
(fot. Jestem_Normalnym_Człowiekiem)
Komentarze
Prześlij komentarz