Przejdź do głównej zawartości

Matka Boża Saletyńska - Patronka ludzi pracy

Ocalone z pożaru

W sobieszewskim sanktuarium byłem całkiem nie dawno. Historia tego miejsca jest bardzo przejmująca. Drewniany kościółek zbudowany w roku 1683 spłonął w wyniku pożaru w 1985 roku ocalał tylko Przenajświętszy Sakrament oraz figura Matki Bożej. Mieszkańcy postanowili wspólnymi siłami odbudować zniszczoną świątynie. W dniu 5 sierpnia 2007 roku odbyła się koronacja figury Matki Bożej Saletyńskiej. Aktu tego dokonał abp. Tadeusz Gocłowski. W uroczystości udział brało ponad 3 tysiące wiernych. Tym większa była moja radość, że mogę stanąć przed Jej obliczem i pomodlić się. Na terenie sanktuarium  znajduje się Kaplica Miłosierdzia Bożego, w której umieszczony jest Obraz Jezusa Miłosiernego. Sanktuarium mieści się nieopodal brzegu Martwej Wisły. Każdy odwiedzający to miejsce znajdzie schronienie w Domu Pielgrzyma im. Maksyma i Melanii. Naprawdę warto zwiedzić sobieszewskie sanktuarium, zatrzymać się w nim na chwilę i zapomnieć o zgiełku dnia codziennego. Wszystkich bardzo serdecznie zachęcam do odwiedzenia tego cudownego miejsca.

Powtórka z historii

19 września na jednej z gór wznoszących się nad La Salette Matka Boska ukazała się dwojgu pastuszkom 15-letniej Melanii i 11-letniemu Maksymowi. Była to niezwykle piękna Pani, siedząca wewnątrz ognistej kuli. Płakała. Ubrana była w strój nawiązujący do tradycji miasta na szyi miała dwa łańcuchy oraz krzyż, po bokach którego widniały narzędzia: młotek - symbol  grzechu oraz obcęgi symbol wolności. Matka Boża przekazała dzieciom orędzie, którego słowa obnażają nieposłuszeństwo ludzi wobec Boga. Maryja odchodząc powiedziała: "A więc moje dzieci, przekażcie to całemu mojemu ludowi". Dzieci też tak posłusznie uczyniły. Na początku ludność nie chciała za bardzo w to wierzyć, lecz po wnikliwych badaniach uznano za prawdziwe  objawienie Matki Boskiej w La Salette  

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Elastyczny plaster pomocny w leczeniu przepukliny

Polscy naukowcy wynaleźli biomateriał, który można bezpiecznie można wszczepiać do tkanek człowieka. Metodę tą zastosowano przy operacji przepukliny. Naukowcy nazywają go klejem, to materiał, który pod światłem UV zamienia się w elastyczny plaster. Ma on pomóc w leczeniu niewielkich przepuklin, zastępując wszczepianą niewielką siatkę w miejscu, gdzie doszło do pęknięcia tkanek. Ten sposób łączenia siatki jest szybki, a przede wszystkim bezpieczny, ze względu na eliminacje potencjalnych uszkodzeń nerwów, czy też naczyń krwionośnych. To kolejny dowód na to, że z dnia na dzień medycyna idzie do przodu – BRAWO 

Xylamit – substancja w podłodze, która zagraża zdrowiu, a nawet życiu

W latach 60., 70. i 80 do budowy bloków na terenie Trójmiasta używano rakotwórczych substancji. Przy powstawaniu niektórych użyto trującego xylamitu. Xylamit to impregnat, który w tych latach masowo stosowano do zabezpieczenia przed szkodnikami i grzybami drewna oraz płyt pilśniowych. Substancja ta ma charakterystyczny, duszący zapach, który może być wyczuwalny przez kilkadziesiąt lat. Dziś wiadomo, że jest to substancja rakotwórcza (nowotwór piersi, tarczycy, układu pokarmowego czy czerniaka). Do momentu kiedy nie pozbyłem się z domu czarnej, cuchnącej mazi. Mój dzień zaczynał się  nieustannym kichaniem, łzawieniem oczu, katarem i chrypką a także częstymi bólami głowy. Jestem po remoncie. Zerwałem podłogę i zacząłem normalnie „żyć” bez wszystkich tych dolegliwości. Jeśli mieszkasz w takim bloku i odczuwasz takie dolegliwości – zapytaj się w spółdzielni lub zobacz, co siedzi w podłodze. 

Zakaz przychodzenia z maluchami w wózkach… w Trójmiejskiej restauracji

Różne zakazy, nakazy widziałem w życiu :) . Jednak z czymś takim spotykam się po raz pierwszy. Otóż jedna z Trójmiejskich restauracji, na wejściu umieściła naklejkę. Naklejkę informującą o zakazie przychodzenia do wspomnianego miejsca z maluchami w wózkach. Szok! Po prostu szok! Jawny akt dyskryminacji. Zwykło się mówić, że Trójmiasto to miejsce przyjazne mieszkańcom i turystą. Niestety, powyższy przykład pokazuje, ze nie do końca…