Czasem bywa tak, że niektóre z dokumentów tracą ważność i trzeba wyrobić nowe. Tak też było w moim przypadku. Więc czym prędzej zebrałem potrzebne dokumenty i poszedłem na komisje lekarską. Musiałem wyrobić nowe orzeczenie o niepełnosprawności, które jak do tej pory miałem tylko na cztery lata.
Już na same dzień dobry wchodząc do pierwszego gabinetu usłyszałem od kobiety „Pokaż co tam masz” (nie przypominam sobie bynajmniej, abyśmy przechodzili na Ty ! ). Podałem Jej dokumenty, tymczasem ona przeglądając je stwierdziła „Do neurologa chodziło się tylko po zaświadczenia”. Owszem, ponieważ ja nie przyjmuję żadnych leków, więc nie było takiej potrzeby. Coś tam napisała jeszcze na kartce, poczym podziękowała mi (trwanie badania komisyjnego 4,5 min.). Wychodząc zapytałem się: Czy to orzeczenie będę miał już na stałe?. Po czym padła odpowiedź „Może na trzy lata”. Odpowiedź lekarki kompletnie zwaliła mnie z nóg. Po chwili lekarka dodała… „ Bo jak dawaliśmy na stałe, to im się POLEPSZYŁO” :O . Szczęka mi opadła. Usłyszeć takie słowa od lekarki, to jak recepta na „uzdrowienie”. Szczerze mówiąc, to tylko dziękować Panu Bogu, że niektórym się polepszyło. W przypadku tej kobiety chyba nie było Jej to na rękę, że niektórzy stanęli na nogi (osoba ta nie należała do najprzyjemniejszych). Gdybym otrzymał orzeczenie na trzy lata odwołałbym się i tak też Jej powiedziałem. Dostałem na stałe ;-)
NIEKIEDY LUDZIOM SIEDZĄCYM ZA BIURKIEM ŁATWO WYPOWIADAĆ SIĘ NA TEMAT LUDZI NIEPEŁNOSPRAWNYCH, GDZIE NIE MAJĄ Z TYM NIC WSPÓLNEGO.
Już na same dzień dobry wchodząc do pierwszego gabinetu usłyszałem od kobiety „Pokaż co tam masz” (nie przypominam sobie bynajmniej, abyśmy przechodzili na Ty ! ). Podałem Jej dokumenty, tymczasem ona przeglądając je stwierdziła „Do neurologa chodziło się tylko po zaświadczenia”. Owszem, ponieważ ja nie przyjmuję żadnych leków, więc nie było takiej potrzeby. Coś tam napisała jeszcze na kartce, poczym podziękowała mi (trwanie badania komisyjnego 4,5 min.). Wychodząc zapytałem się: Czy to orzeczenie będę miał już na stałe?. Po czym padła odpowiedź „Może na trzy lata”. Odpowiedź lekarki kompletnie zwaliła mnie z nóg. Po chwili lekarka dodała… „ Bo jak dawaliśmy na stałe, to im się POLEPSZYŁO” :O . Szczęka mi opadła. Usłyszeć takie słowa od lekarki, to jak recepta na „uzdrowienie”. Szczerze mówiąc, to tylko dziękować Panu Bogu, że niektórym się polepszyło. W przypadku tej kobiety chyba nie było Jej to na rękę, że niektórzy stanęli na nogi (osoba ta nie należała do najprzyjemniejszych). Gdybym otrzymał orzeczenie na trzy lata odwołałbym się i tak też Jej powiedziałem. Dostałem na stałe ;-)
NIEKIEDY LUDZIOM SIEDZĄCYM ZA BIURKIEM ŁATWO WYPOWIADAĆ SIĘ NA TEMAT LUDZI NIEPEŁNOSPRAWNYCH, GDZIE NIE MAJĄ Z TYM NIC WSPÓLNEGO.
Komentarze
Prześlij komentarz