Przejdź do głównej zawartości

"Ruchoma" toaleta dla niepełnosprawnych

Mamy XXI wiek, a mimo to niektóre miejsca i ludzie potrafią negatywnie zaskoczyć. Byłem wraz z rodzinką na tegorocznym Finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w jednym z centrów handlowych.  Wszystko byłoby OK. Gdyby nie pojawił się problem „ruchomej” toalety dla osób niepełnosprawnych.

Już na same „dzień dobry” przywitał mnie fetor dobiegający z sąsiednich kabin, ale to dało się jeszcze wytrzymać. Kiedy dotarłem do swojej kabiny, to dopiero była masakra… mokra podłoga (okres zimy), ale to jeszcze pikuś wstałem z wózka i chciałem chwycić się poręczy. Owszem chwyciłem, ale została mi ona w ręku. Tu pojawił się problem. Kiedy usiłowałem ponownie  usiąść na wózek nogi mi się poślizgnęły do przodu, wprost pod umywalkę. W takim monecie chwytałem się różnych uchwytów, które również były ruchome. Umywalka wisiała na jednej śrubie i brakowało dzwonka „pierwszej pomocy”. Brak papieru, mydła to norma. Można powiedzieć spartańskie warunki. Ja, rozumiem że idzie się tam za potrzebą, a nie posiedzieć. Nie wymagam hotelowych standardów, ale niech to wszystko trzyma się „kupy” :lol: .  Gdyby nie asekuracja i pomoc osoby trzeciej doznałby poważnego w skutkach uszczerbku na zdrowiu. Miałem to szczęście, że byłem z kimś, dla osoby która byłaby sama mogłoby się skończyć tragicznie. Po ochłonięciu i powrocie do domu postanowiłem nie zostawić tej sprawy tak całkowicie bez echa. Jeszcze tego samego dnia napisałem skargę do administratora budynku, opisując sprawę. Odpowiedź, którą uzyskałem dosłownie powaliła mnie na kolana, rozbawiając przy okazji ;-) . Administrator, owszem przeprosił mnie zaistniałą sytuację, powiedział również że owe toalety zostaną całkowicie zmodernizowane. Natomiast jeden z argumentów utkwił mi szczególnie w pamięci. Pan stwierdził, iż toaleta spełnia standardy unijne, a to, że uchwyty zostały  mi dłoni są aktem wandalizmu.

MÓWIĄC ŻARTEM MIEJMY NADZIEJE… ŻE BĘDZIE JAK NAJMNIEJ „RUCHOMYCH” TOALET.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Xylamit – substancja w podłodze, która zagraża zdrowiu, a nawet życiu

W latach 60., 70. i 80 do budowy bloków na terenie Trójmiasta używano rakotwórczych substancji. Przy powstawaniu niektórych użyto trującego xylamitu. Xylamit to impregnat, który w tych latach masowo stosowano do zabezpieczenia przed szkodnikami i grzybami drewna oraz płyt pilśniowych. Substancja ta ma charakterystyczny, duszący zapach, który może być wyczuwalny przez kilkadziesiąt lat. Dziś wiadomo, że jest to substancja rakotwórcza (nowotwór piersi, tarczycy, układu pokarmowego czy czerniaka). Do momentu kiedy nie pozbyłem się z domu czarnej, cuchnącej mazi. Mój dzień zaczynał się  nieustannym kichaniem, łzawieniem oczu, katarem i chrypką a także częstymi bólami głowy. Jestem po remoncie. Zerwałem podłogę i zacząłem normalnie „żyć” bez wszystkich tych dolegliwości. Jeśli mieszkasz w takim bloku i odczuwasz takie dolegliwości – zapytaj się w spółdzielni lub zobacz, co siedzi w podłodze. 

Bliżej Gwiazd. „Jeżeli w życiu mam lepiej ja, to dlaczego nie ma mieć też dobrze ktoś obok?”. Wywiad z Majkelem.

Dziś w moim cyklu „Bliżej Gwiazd”, goszczę Michała. Majkel to były koszykarz i rugbysta. Jednak przede wszystkim, to wielki człowiek o wielkim serduchu. Kiedy potrzebna jest pomoc, On nigdy nie przejdzie obojętnie. Zapraszam do wywiadu pt. „Jeżeli w życiu mam lepiej ja, to dlaczego nie ma mieć też dobrze ktoś obok?” Jestem Normalnym Człowiekiem: Jak wspominasz swoje początki z rugby? Majkel: Swoją przygodę z rugby rozpocząłem w pierwszej klasie zawodówki. Wówczas chodziłem do mechanika, do którego uczęszczało wielu chłopaków z różnych dzielnic. Ziomek z klasy wyżej zapytał, czy nie chce z nimi chodzić na rugby, bo jest taka grupa w Gdyni. Wspólnie z ziomkiem, który mnie zaprosił, poszedłem na trening. Podobało mi się „wbić się” w kogoś. Zdarza się też tak, że przebiegną i po Tobie, tak jak Ty po kimś lub dostaniesz, z pieści itd. Oczywiście, nie są to typowe zagrania rugby, ale i takie rzeczy miały miejsce na boisku. Dla mnie było to coś fajnego, bo mogłem się wyżyć, w jakiś sposób...

Bliżej Gwiazd. "Agent nieruchomości - codzienne wyzwanie". Wywiad z Maciejem Mindakiem.

Dziś w moim cyklu „Bliżej Gwiazd”, goszczę Macieja Mindaka, agenta nieruchomości. Szerszej publiczność znany z programu „House Hunter – poszukiwacze domów”, emitowanego przez HGTV. Mindak udzielił mi wywiadu pt. „Agent nieruchomości – codzienne wyzwanie”. Jestem_Normanym_Człowiekiem: Jak wspominasz swoje początki, związane z nieruchomościami? Maciej Mindak: Wcześniej pracowałem w Public Relation, jednak to nie było to. Przyszedł więc taki moment, że szukałem innego zajęcia. Nie jakoś intensywnie, czekałem na natchnienie. Okazało się, że znajomy znajomego ma biuro nieruchomości i szuka kogoś do pracy w charakterze agenta. Stwierdziłem, że czemu nie, spróbujemy. Trafiłem do niedużej agencji nieruchomości, tam zacząłem się wszystkiego uczyć. Taki był mój początek. Gdybyś miał dziś podjąć decyzję, odnośnie do swojego zawodu, wykonywanego obecnie. Podjąłbyś taki sam wybór, czy wybrałbyś zupełnie inną drogę? Oczywiście, że tak - lubię to, co robię. Zupełny przypadek sprawił, iż dzięki niej m...