Komunikacja miejska, to nie lada ułatwienie dla wózkowiczów. Jednak sama jazda i zachowanie kierowców pozostawia wiele do życzenia. Niektórym kierującym wydaje się, że osoba na wózku inwalidzkim wejdzie do autobusu w kilka sekund. Otóż nie, tak to nie działa. Wsiadanie to proces, który chwile trwa. Będąc już w środku, wózek musi być ustawiony tyłem do kierunku jazdy. Całość musi być zwieńczona pasami bezpieczeństwa. W tym czasie kierowca nie powinien ruszyć się z miejsca, dopóki wszystko nie będzie dopięte na ostatni guzik. Natomiast zdecydowana większość kierowców ma tą zasadę w poważaniu. Wózkowicz ledwo co wsiądzie (nie zdąży się zapiąć, bo nie ma takiej szansy), a pojazd już rusza. Efekt tego jest tylko jeden pasażer na wózku lata po całym autobusie.
Druga równie istotna sprawa. Przyklęk autobusu na żądanie, bo o nim mowa – ma także służyć osobą niepełnosprawnym. Jednak nie zawsze spełnia on swoje zadanie. Niektórzy kierowcy nie opuszczają podłogi, tłumacząc, iż od tego psuje się autobus lub po prostu udają, że nie słyszą bądź nie patrzą na pulpit. Oczywiście nie wszyscy, są też tacy którzy nie przejdą koło tego obojętnie i pomogą. Wyjdą z autobusu, wyciągną rampę i pomogą „zaparkować” mobila.
PROŚBA DO KIEROWCÓW KOMUNIKACJI
MIEJSKIEJ !
- Dajcie Nam szansę „zaparkować”,
-
Zwracajcie uwagę na to, co świeci się na pulpicie,
- Uważajcie przyklęku pojazdu.
MINUTA DŁUŻEJ, A WSZYSCY BĘDĄ BEZPIECZNI !
(fot. Jestem_Normalnym_Człowiekiem)
Komentarze
Prześlij komentarz