Przejdź do głównej zawartości

Jeśli darzysz kogoś szacunkiem, wymagaj tego samego od innych

Najlepsze są spontaniczne decyzje, wiem to sam po sobie :D . Idąc do liceum zdecydowany byłem iść na profil informatyczny. Gdzie językiem dodatkowym był niemiecki. Decyzja ta uległa zmienię w dzień rozpoczęcia roku szkolnego. Postanowiłem iść na do klasy dziennikarskiej, tutaj natomiast był hiszpański… Była to klasa jedna z dwóch (wtedy) integracyjnych. W klasie była znaczna przewaga dziewczyn, chłopaków nie było zbyt wielu. Wychowawczyni okazała się bardzo miło, ciepłą osobą. Z resztą nauczycieli było różnie…
Pamiętam pierwszą lekcję polskiego. Polonistka już na same dzień dobry nie zrobiła na nikim pozytywnego wrażenia, również na mnie. Kazała wszystkim pisać jakiś tekst złożony z czterech stron A4. Ze względu na swoją chorobę pisałem wolniej, kiedy Jej to oznajmiłem powiedziała „Przepisz to i to, a z resztą pisz co chcesz!”. Wtedy to jeszcze była cisza przed burzą i to dosłownie. Obojętnie jakie wypracowanie bym napisał zawsze miałem niedostateczny. Kiedy coś do niej mówiłem, obracała się do mnie plecami, świadczyło to o Jej braku kultury. Co bym nie zrobił, powiedział, czy napisał zawsze było źle. Wykańczała mnie psychicznie. Kobieta bardzo szybko dyktowała, co utrudniało mi notowanie, z resztą nie tylko mi bo całej reszcie też. W związku z tym zapytałem się, czy jak dam papier to będzie mi drukować notatki. Zgodziła się, lecz nie chętnie z czasem i to obróciło się przeciwko mnie. Nauczycielka owszem drukowała mi, ale nie dość że rzucała mi to na ławkę, jak jakiemuś „zwierzęciu” to do tego czcionka była tak mała, że człowiek mający dobre okulary nie byłby w stanie tego przeczytać. Kiedy  została delikatnie zwrócona uwaga na temat tekstu. Osoba ta na drugi dzień zapytała mnie przy całej klasie, czy wielkość czcionki 18 mi wystarczy?!. Parę dni po tym uzyskałem zgodę od dyrekcji na używanie dyktafonu na lekcji. Pewnego dnia włączyłem dyktafon trochę wcześniej niż zwykle i położyłem go na ławce.  W tym weszła polonistka, stanęła i powiedziała „Jeśli Twoja mama ma coś do mnie to niech przyjdzie, a nie idzie do dyrektora!” Dzień wcześniej moja mama była u dyrekcji za sprawą języka polskiego. Nauczycielka nie wiedziała, że Jej słowa zostały nagrane. Na dalszą część lekcji kazała mi go wyłączyć, ale ja tego nie zrobiłem tylko schowałem go pod ławkę. W tym czasie ona na forum klasy podważyła słowa dyrektora mówiąc „Dyrektor cofnął zarządzenie na temat dyktafonu! Mam to gdzieś, co On mówi…! itd”. Materiał trafił do dyrektora…
Polonistka otrzymała całkowity zakaz zbliżania się do mojej osoby. Nie uczęszczałem na Jej zajęcia do czasu zmiany nauczyciela. Miałem nauczanie indywidualne z tego przedmiotu. Nauczycielka złamała jeden z zakazów, wykorzystała moment kiedy nikt nie widział. Podeszła wówczas do mnie i powiedziała „Jeśli chcesz zdać pierwszy semestr, to musisz zaliczyć 8 lektur. Daje Ci na to 3 dni. Jeśli nie to postawię Tobie niedostateczny na koniec I semestru” Nie dawałem już rady. Na samą myśl o lekcjach z tą kobietą miałem niestrawność, migrenę, ręce mi drżały wpadłem w depresję. Przez parę dni nie chodziłem do szkoły/
Ogromnym wsparciem w tych trudnych dla mnie chwilach była klasa i wychowawca, którzy robili wszystko aby mi pomóc i zmienić tą sytuację. Rodzina i przyjaciele również otoczyli mnie ogromnym wsparciem.
Polonistka pracowała jeszcze tylko do końca I semestru, potem została zwolniona ze szkoły. Nikomu nie życzę takiego nauczyciela.
JEŚLI DARZYSZ KOGOŚ SZACUNKIEM, WYMAGAJ  TEGO SAMEGO OD INNYCH !

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Xylamit – substancja w podłodze, która zagraża zdrowiu, a nawet życiu

W latach 60., 70. i 80 do budowy bloków na terenie Trójmiasta używano rakotwórczych substancji. Przy powstawaniu niektórych użyto trującego xylamitu. Xylamit to impregnat, który w tych latach masowo stosowano do zabezpieczenia przed szkodnikami i grzybami drewna oraz płyt pilśniowych. Substancja ta ma charakterystyczny, duszący zapach, który może być wyczuwalny przez kilkadziesiąt lat. Dziś wiadomo, że jest to substancja rakotwórcza (nowotwór piersi, tarczycy, układu pokarmowego czy czerniaka). Do momentu kiedy nie pozbyłem się z domu czarnej, cuchnącej mazi. Mój dzień zaczynał się  nieustannym kichaniem, łzawieniem oczu, katarem i chrypką a także częstymi bólami głowy. Jestem po remoncie. Zerwałem podłogę i zacząłem normalnie „żyć” bez wszystkich tych dolegliwości. Jeśli mieszkasz w takim bloku i odczuwasz takie dolegliwości – zapytaj się w spółdzielni lub zobacz, co siedzi w podłodze. 

Bliżej Gwiazd. „Jeżeli w życiu mam lepiej ja, to dlaczego nie ma mieć też dobrze ktoś obok?”. Wywiad z Majkelem.

Dziś w moim cyklu „Bliżej Gwiazd”, goszczę Michała. Majkel to były koszykarz i rugbysta. Jednak przede wszystkim, to wielki człowiek o wielkim serduchu. Kiedy potrzebna jest pomoc, On nigdy nie przejdzie obojętnie. Zapraszam do wywiadu pt. „Jeżeli w życiu mam lepiej ja, to dlaczego nie ma mieć też dobrze ktoś obok?” Jestem Normalnym Człowiekiem: Jak wspominasz swoje początki z rugby? Majkel: Swoją przygodę z rugby rozpocząłem w pierwszej klasie zawodówki. Wówczas chodziłem do mechanika, do którego uczęszczało wielu chłopaków z różnych dzielnic. Ziomek z klasy wyżej zapytał, czy nie chce z nimi chodzić na rugby, bo jest taka grupa w Gdyni. Wspólnie z ziomkiem, który mnie zaprosił, poszedłem na trening. Podobało mi się „wbić się” w kogoś. Zdarza się też tak, że przebiegną i po Tobie, tak jak Ty po kimś lub dostaniesz, z pieści itd. Oczywiście, nie są to typowe zagrania rugby, ale i takie rzeczy miały miejsce na boisku. Dla mnie było to coś fajnego, bo mogłem się wyżyć, w jakiś sposób...

Bliżej Gwiazd. "Agent nieruchomości - codzienne wyzwanie". Wywiad z Maciejem Mindakiem.

Dziś w moim cyklu „Bliżej Gwiazd”, goszczę Macieja Mindaka, agenta nieruchomości. Szerszej publiczność znany z programu „House Hunter – poszukiwacze domów”, emitowanego przez HGTV. Mindak udzielił mi wywiadu pt. „Agent nieruchomości – codzienne wyzwanie”. Jestem_Normanym_Człowiekiem: Jak wspominasz swoje początki, związane z nieruchomościami? Maciej Mindak: Wcześniej pracowałem w Public Relation, jednak to nie było to. Przyszedł więc taki moment, że szukałem innego zajęcia. Nie jakoś intensywnie, czekałem na natchnienie. Okazało się, że znajomy znajomego ma biuro nieruchomości i szuka kogoś do pracy w charakterze agenta. Stwierdziłem, że czemu nie, spróbujemy. Trafiłem do niedużej agencji nieruchomości, tam zacząłem się wszystkiego uczyć. Taki był mój początek. Gdybyś miał dziś podjąć decyzję, odnośnie do swojego zawodu, wykonywanego obecnie. Podjąłbyś taki sam wybór, czy wybrałbyś zupełnie inną drogę? Oczywiście, że tak - lubię to, co robię. Zupełny przypadek sprawił, iż dzięki niej m...