Czasem dobrze jest wyrwać się z miejskiego zgiełku i pojechać do domku letniskowego na Kaszuby. Tam to dopiero można odpocząć pośród pól i lasów. Gdzieś tam w oddali słychać traktor, klekot bocianów lub muczącą na pastwisku polską krasóle. W powietrzu natomiast unosi się zapach świeżo skoszonej trawy, a czasem czuć typowo wiejską stodołą ;-) . Kiedy przebywa się w tamtych stronach, to apetyt rośnie, ponieważ wszystko inaczej smakuje. Przyjeżdżam tam raz-dwa razy do roku na kilka dni, ale nigdy nie oglądam telewizji. Nie ma takiej potrzeby. Wystarczy, że usiądę sobie na tarasie, wtedy telewizja maluje mi się sama. Naturalna telewizja ;-) . Natomiast, jeśli chodzi o miasto, to niestety coraz mniej takich cichych i spokojnych miejsc uświadczysz. A szkoda… :(
Bliżej Gwiazd. „Jeżeli w życiu mam lepiej ja, to dlaczego nie ma mieć też dobrze ktoś obok?”. Wywiad z Majkelem.
Dziś w moim cyklu „Bliżej Gwiazd”, goszczę Michała. Majkel to były koszykarz i rugbysta. Jednak przede wszystkim, to wielki człowiek o wielkim serduchu. Kiedy potrzebna jest pomoc, On nigdy nie przejdzie obojętnie. Zapraszam do wywiadu pt. „Jeżeli w życiu mam lepiej ja, to dlaczego nie ma mieć też dobrze ktoś obok?” Jestem Normalnym Człowiekiem: Jak wspominasz swoje początki z rugby? Majkel: Swoją przygodę z rugby rozpocząłem w pierwszej klasie zawodówki. Wówczas chodziłem do mechanika, do którego uczęszczało wielu chłopaków z różnych dzielnic. Ziomek z klasy wyżej zapytał, czy nie chce z nimi chodzić na rugby, bo jest taka grupa w Gdyni. Wspólnie z ziomkiem, który mnie zaprosił, poszedłem na trening. Podobało mi się „wbić się” w kogoś. Zdarza się też tak, że przebiegną i po Tobie, tak jak Ty po kimś lub dostaniesz, z pieści itd. Oczywiście, nie są to typowe zagrania rugby, ale i takie rzeczy miały miejsce na boisku. Dla mnie było to coś fajnego, bo mogłem się wyżyć, w jakiś sposób...
Komentarze
Prześlij komentarz