Bal Gimnazjalny zbliżał się wielkimi krokami. Większość osób z klasy miała już „drugą połowę” do poloneza. Ja, jako jedyny nie miałem nikogo, na szczęście znalazła się dziewczyna, która była w podobnej sytuacji jak moja i zgodziła się zatańczyć. Lecz nie na długo, ponieważ po pierwszej próbie zrezygnowała. Wskutek czego ja znów zostałem bez partnerki. Do balu został jeden dzień. Zacząłem intensywne poszukiwania, nie miałem kompletnie pomysłu do kogo napisać. Wówczas przypomniałem sobie o starej, dobrej koleżance, która zgodziła się bez wahania towarzyszyć mi na balu. Polonez się udał :) , a i zabawa była świetna której skutki odczuwaliśmy przez ładnych parę dni :D .
Komentarze
Prześlij komentarz