Przejdź do głównej zawartości

Bliżej Gwiazd "Fajne, bo Polskie!" . Wywiad z Krzysztofem Skibą cz. II

J.R: Twoim zdaniem. Dzisiejsza publiczność jest bardziej wymagająca, niżeli kiedyś?
K.S: Dzisiejsza publiczność jest z mocno zblazowana. Dlaczego? Bo wszystko dostępne jest w Internecie. Kiedyś jak przyjeżdżał zespół z Zachodu, to naprawdę było to wielkie święto. Wtedy ten artysta był mniej dostępny, a dzisiaj dzięki Internetowi możesz wejść na stronę zupełnie nikomu nieznanego ciekawego zespołu np. z Nowej Zelandii czy USA. Kiedyś nie było tej możliwości, to jest oczywiście plus bo dawniej trzeba było mieć znajomych za granicą , aby nam płyty przesyłali. Słuchaliśmy radia, jakie nurty? jacy wykonawcy są teraz modni?, wszystko to docierało do nas z opóźnieniem. Obecnie tak nie jest i dobrze, bo sami otworzyliśmy się na świat, jesteśmy członkami NATO i Unii Europejskiej. Jeśli chodzi natomiast o Internet, to tam wszystko jest i ten rozwój cywilizacji technicznej trochę nam ułatwił połykanie świata także muzycznie.  Uważam, że nie ma szacunku do muzyki, to znaczy że w każdej chwili możemy zobaczyć każdy teledysk w Internecie przez dostępność wszystkiego na portalach. Dzisiaj recenzentem może być każdy, nawet ten co jest głuchy i nie ma pojęcia ani wiedzy muzycznej.  Kiedyś recenzje pisali znani dziennikarze np. Wojciech Mann, Wiesław Królikowski, Marek Wiernik czy Marek Niedźwiedzki. Jeżeli oni się podpisali pod jakąś recenzją, to było coś. To dla melomanów była cenna wskazówka. Dzisiaj takich przewodników nie ma, bo każdy jest sobie sterem i okrętem. Z jednej strony są plusy, ale także minusy takiej sytuacji. pytanie brzmi: kto ma wychować to młode pokolenie i pokazać im jaka jest tradycja i kto grał wcześniej? Oczywiście, są tacy co sami do tego dojdą, ale z pewnością brakuje nam autorytetów muzycznych, a nawet jak gdzieś są to ich głosy nikną we wrzasku i tyglu internetowego kotła.  Muzyka jest świetną sprawą, pozwala rozwijać wrażliwość i wyobraźnię, jeśli stanie się pasją, to może być nawet przygodą życia. Natomiast większość nastawia się nie na przeżywanie muzyki, ale na bezrefleksyjne konsumowanie obrazków czyli płaskie ślizganie się po YouTube.
J.R: Jesteś znany z bardzo odważnych wypowiedzi,  na które ludzie różnie reagują. Nie obawiasz się późniejszych konsekwencji?
K.S: Udzieliłem już setki bardzo ciekawych i mniej ciekawych wywiadów. Większość z nich nie mam nawet z archiwizowanych. Natomiast jeśli jakaś znana osoba wypowiada się na kontrowersyjne tematy, to trzeba się uzbroić w naprawdę gruby pancerz i liczyć z atakami. Ja mam jedną zasadę dotyczącą zaczepek internetowych: po prostu staram się tym nie przejmować. Oczywiście w morzu komentarzy zawsze należy spodziewać się sporej ilości błota i bełkotu, zwłaszcza wówczas, gdy mówi się rzeczy niepopularne. Powiem tak: dla wielu internautów komentowanie bez dowalenia nie daje przyjemności. Nawet jeżeli nie ma do czego się przyczepić w danym wywiadzie, to znajdzie się taki, który przyczepi się do twojej płyty z przed 10 lat. Najgorsze jednak jest wyciąganie wad fizycznych, to jest rozpaczliwe i żałosne ponieważ w tej sytuacji jest brak argumentów. My, faceci jakoś sobie z tym poradzimy, ale gorzej z dziewczynami. Taka sytuacja: jest w sieci zdjęcie ładnej dziewczyny, która gra w filmie lub nagrała płytę. Wiele ataków nie dotyczy jej gry aktorskiej czy śpiewu, ale tego jak się ubrała i jak wygląda. Tacy jesteśmy. To przykre.
J.R: Co myślisz o dzisiejszej scenie politycznej?
K.S: Myślę, że w tej kwestii nie dokonam żadnego odkrycia, jest zabetonowana. Widać ten męczący podział Polska Platformy Obywatelskiej (PO) i Polska Prawa i Sprawiedliwości (PIS). W tych wyborach nadspodziewany dobry wynik Polskiego Stronnictwa Ludowego (PSL) i całkowita, wręcz zaskakująca klęska lewicy spod znaku SLD.  Małe partie od dłuższego czasu mają problem z przebiciem się, ale jeżeli komuś  znudziła się PO, a komuś PIS, a takich ludzi który mają dość obu głównych partii jest wielu, może nie są większością, ale jest ich sporo, szczerze mówiąc, tak naprawdę ci ludzie nie mają na kogo głosować. Próbował Palikot. Podlizywał się młodzieży, atakował Kościół, usiłował być bardzo nowoczesny i zdechł. Jego partia to trup. Później chwilowym fenomenem był Janusz Korwin Mikke. Jego gwiazda zgasła jeszcze szybciej. Teraz pewnie znowu wyskoczy jakiś nowy uzdrowiciel i obawiam się, że też marnie skończy. Daleki jestem od popadania w histerie w stylu PIS, gdzie wieszczy się upadek Polski i absolutny dramat kraju.  Rozumiem też znudzenie Platformą, wkurzenie na ich liczne wpadki i blamaże, ale jakoś nie potrafię uwierzyć, że nadciąga wielka katastrofa, bo jej po prostu nie widzę. Ja wręcz widzę ludzi uśmiechniętych, widzę obywateli świetnie radzących sobie zawodowo, jeżdżących na dobre zagraniczne wakacje, mających ładne samochody, ludzi, którym żyje się wygodnie. Nie brakuje też biedy i patologii, problemem jest bezrobocie, potworna biurokracja, niewydolność służby zdrowia, ludzie wykluczeni, ale to tylko część prawdy o nas i naszym kraju. Przykre jest też to, że mało mamy polityków z klasą, o wysokiej kulturze i etyce. Ostatnie afery dotyczące nieuczciwych rozliczeń posłów za wyjazdy służbowe czyli  tzw. kilometrówki dowiodły, że nasi politycy to w dużej mierze krętacze i mali kombinatorzy. Straszne! Zamiast przywódców mamy grupy beznadziejnych cwaniaczków.
J.R: Jak można byłoby cofnąć czas. Do jakiego etapu swojego życia powróciłbyś najchętniej?
K.S: Jak każdy w moim wieku chciałbym być młodszy! Na pewno chciałbym mieć mniej lat, niż mam. Do czasów PRL-u to nie za bardzo, ponieważ były to straszne i okropne czasy, ale gdyby była taka maszynka do przenoszenia się w czasie, to ja przeniósłbym się w okolicach swojej 30-stki. Ale tak na serio to świetnie czuję się ze sobą i swoimi latami. Mam ambitne plany i jeszcze wiele przede mną!
J.R: Mamy XXI wiek. Co Ciebie denerwuje? I co zmieniłbyś w obecnym świecie?
K.S: Denerwuje mnie to, że wciąż jest w stosunkach międzypaństwowych w Europie używany argument siły i straszenie przewagą militarną.  Jest to przerażające. Okazuje się, że po latach względnego spokoju wróciliśmy do zasad znanych z okresu zimnej wojny. Wszyscy myśleliśmy naiwnie, że te czasy bezpowrotnie minęły. Przespaliśmy trochę w błogostanie czas, kiedy za wschodnią granicą udając normalnego, demokratycznego przywódcę wyrósł nam polityczny potwór czyli Władimir Putin. Osoba niebezpieczna, nieobliczalna, łamiąca prawa człowieka oraz wszelkie demokratyczne procedury, nastawiona na rozwiązania siłowe oraz ekspansję. Potęga i pazerność Putina to zły znak dla świata i Europy.

WSZELKIE PRAWA DO WYWIADU ZASTRZEŻONE

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Xylamit – substancja w podłodze, która zagraża zdrowiu, a nawet życiu

W latach 60., 70. i 80 do budowy bloków na terenie Trójmiasta używano rakotwórczych substancji. Przy powstawaniu niektórych użyto trującego xylamitu. Xylamit to impregnat, który w tych latach masowo stosowano do zabezpieczenia przed szkodnikami i grzybami drewna oraz płyt pilśniowych. Substancja ta ma charakterystyczny, duszący zapach, który może być wyczuwalny przez kilkadziesiąt lat. Dziś wiadomo, że jest to substancja rakotwórcza (nowotwór piersi, tarczycy, układu pokarmowego czy czerniaka). Do momentu kiedy nie pozbyłem się z domu czarnej, cuchnącej mazi. Mój dzień zaczynał się  nieustannym kichaniem, łzawieniem oczu, katarem i chrypką a także częstymi bólami głowy. Jestem po remoncie. Zerwałem podłogę i zacząłem normalnie „żyć” bez wszystkich tych dolegliwości. Jeśli mieszkasz w takim bloku i odczuwasz takie dolegliwości – zapytaj się w spółdzielni lub zobacz, co siedzi w podłodze. 

Bliżej Gwiazd. „Jeżeli w życiu mam lepiej ja, to dlaczego nie ma mieć też dobrze ktoś obok?”. Wywiad z Majkelem.

Dziś w moim cyklu „Bliżej Gwiazd”, goszczę Michała. Majkel to były koszykarz i rugbysta. Jednak przede wszystkim, to wielki człowiek o wielkim serduchu. Kiedy potrzebna jest pomoc, On nigdy nie przejdzie obojętnie. Zapraszam do wywiadu pt. „Jeżeli w życiu mam lepiej ja, to dlaczego nie ma mieć też dobrze ktoś obok?” Jestem Normalnym Człowiekiem: Jak wspominasz swoje początki z rugby? Majkel: Swoją przygodę z rugby rozpocząłem w pierwszej klasie zawodówki. Wówczas chodziłem do mechanika, do którego uczęszczało wielu chłopaków z różnych dzielnic. Ziomek z klasy wyżej zapytał, czy nie chce z nimi chodzić na rugby, bo jest taka grupa w Gdyni. Wspólnie z ziomkiem, który mnie zaprosił, poszedłem na trening. Podobało mi się „wbić się” w kogoś. Zdarza się też tak, że przebiegną i po Tobie, tak jak Ty po kimś lub dostaniesz, z pieści itd. Oczywiście, nie są to typowe zagrania rugby, ale i takie rzeczy miały miejsce na boisku. Dla mnie było to coś fajnego, bo mogłem się wyżyć, w jakiś sposób...

Bliżej Gwiazd. "Agent nieruchomości - codzienne wyzwanie". Wywiad z Maciejem Mindakiem.

Dziś w moim cyklu „Bliżej Gwiazd”, goszczę Macieja Mindaka, agenta nieruchomości. Szerszej publiczność znany z programu „House Hunter – poszukiwacze domów”, emitowanego przez HGTV. Mindak udzielił mi wywiadu pt. „Agent nieruchomości – codzienne wyzwanie”. Jestem_Normanym_Człowiekiem: Jak wspominasz swoje początki, związane z nieruchomościami? Maciej Mindak: Wcześniej pracowałem w Public Relation, jednak to nie było to. Przyszedł więc taki moment, że szukałem innego zajęcia. Nie jakoś intensywnie, czekałem na natchnienie. Okazało się, że znajomy znajomego ma biuro nieruchomości i szuka kogoś do pracy w charakterze agenta. Stwierdziłem, że czemu nie, spróbujemy. Trafiłem do niedużej agencji nieruchomości, tam zacząłem się wszystkiego uczyć. Taki był mój początek. Gdybyś miał dziś podjąć decyzję, odnośnie do swojego zawodu, wykonywanego obecnie. Podjąłbyś taki sam wybór, czy wybrałbyś zupełnie inną drogę? Oczywiście, że tak - lubię to, co robię. Zupełny przypadek sprawił, iż dzięki niej m...