Przejdź do głównej zawartości

Posty

"Ruchoma" toaleta dla niepełnosprawnych

Mamy XXI wiek, a mimo to niektóre miejsca i ludzie potrafią negatywnie zaskoczyć. Byłem wraz z rodzinką na tegorocznym Finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w jednym z centrów handlowych.  Wszystko byłoby OK. Gdyby nie pojawił się problem „ruchomej” toalety dla osób niepełnosprawnych. Już na same „dzień dobry” przywitał mnie fetor dobiegający z sąsiednich kabin, ale to dało się jeszcze wytrzymać. Kiedy dotarłem do swojej kabiny, to dopiero była masakra… mokra podłoga (okres zimy), ale to jeszcze pikuś wstałem z wózka i chciałem chwycić się poręczy. Owszem chwyciłem, ale została mi ona w ręku. Tu pojawił się problem. Kiedy usiłowałem ponownie  usiąść na wózek nogi mi się poślizgnęły do przodu, wprost pod umywalkę. W takim monecie chwytałem się różnych uchwytów, które również były ruchome. Umywalka wisiała na jednej śrubie i brakowało dzwonka „pierwszej pomocy”. Brak papieru, mydła to norma. Można powiedzieć spartańskie warunki. Ja, rozumiem że idzie się tam za potrzebą...

Komisja lekarska

Czasem bywa tak, że niektóre z dokumentów tracą ważność i trzeba wyrobić nowe. Tak też było w moim przypadku. Więc czym prędzej zebrałem potrzebne dokumenty i poszedłem na komisje lekarską. Musiałem wyrobić nowe orzeczenie o niepełnosprawności, które jak do tej pory miałem tylko na cztery lata. Już na same dzień dobry wchodząc do pierwszego gabinetu usłyszałem od kobiety „Pokaż co tam masz” (nie przypominam sobie bynajmniej, abyśmy przechodzili na Ty ! ). Podałem Jej dokumenty, tymczasem ona przeglądając je stwierdziła „Do neurologa chodziło się tylko po zaświadczenia”. Owszem, ponieważ ja nie przyjmuję żadnych leków, więc nie było takiej potrzeby. Coś tam napisała jeszcze na kartce, poczym podziękowała mi (trwanie badania komisyjnego 4,5 min.). Wychodząc zapytałem się: Czy to orzeczenie będę miał już na stałe?. Po czym padła odpowiedź „Może na trzy lata”. Odpowiedź lekarki kompletnie zwaliła mnie z nóg. Po chwili lekarka dodała… „ Bo jak dawaliśmy na stałe, to im się POLEPSZYŁO” :O ...

Podróż z pocztówką w ręce

Każdy chyba lubi podróżować, bynajmniej nie znam osoby, która ma inne zdanie. Ja zdecydowanie zaliczam się do tej grupy. Lubię podróże te dalekie i te całkiem bliskie. Odkrywanie czasem nie znanych miejsc, poznawanie masy nowych ludzi, kultury czy też zwyczajów to jest dopiero coś ;-) .  Niestety, ja z powodu braku możliwości, nie zawsze mogę sobie na to pozwolić :cry: . Nie znaczy to jednak, że pozostaję z tego powodu bierny i nic nie robię. Wręcz przeciwnie w tym czasie przeszukuję Internet i planuję co by tu zwiedzić w przyszłym roku  ;-). W tym miejscu warto wspomnieć o moich ziomakach, którzy od paru już lat podróżują po całej Europie autostopem. Chłopaki wysyłają mi pocztówki z każdego miejsca, w którym aktualnie się znajdują. Dzięki temu zawsze jest na bieżąco i wiem co się u nich dzieje. WIELKIE DZIĘKI CHŁOPAKI ! ;-) . Po przez pocztówkę czuje się tak, jakbym podróżował razem z nimi. Pocztówka, to nie tylko kawałek sztywnego kartonika ze zdjęciami z danego miasta, al...

Niepotrzebny sprzeciw

Czasem jest tak, że człowiek coś źle zrozumie albo nie chce zrozumieć. Dokładnie tak samo było ze mną, kiedy to po dosyć długiej przerwie pojawiła się propozycja wznowienia rehabilitacji. Nikt nie pytał mnie o zdanie!”  Na początku mój sprzeciw był duży. Pamiętam mówiłem „Nie, ja nie będę! . Kiedy przyszedł czas pierwszego spotkania z rehabilitantką, nie wiedziałem o czym rozmawiać, jak się zachować. Moje nastawienie co do kwestii ćwiczeń z czasem uległo zmianie. Zauważyłem, że lepiej się po nich czuję i mam więcej energii niżeli przed. Teraz po roku czasu mogę śmiało powiedzieć, że moje życie uległo zmianie ;-)  Dzięki tej ogromnej pracy jaką wkładam w te ćwiczenia stałem się bardziej sprawniejszy ruchowo i samodzielniejszy. Mam więcej energii, nabyłem nowe umiejętności jak np. chodzenie przy chodziku w asyście, a i co równie istotne moje ciało nabrało trochę muskulatury ;-) . Z dnia na dzień osiągam jakieś maleńki sukces, ale JAKŻE WAŻNY SUKCES! Właśnie wtedy nabieram jesz...

Niespodzianka

Urodziny to niezwykły dzień. Rozbrzmiewają telefony, napływa fala życzeń z każdej strony.  To także dzień w którym człowiek staję się znów starszy. Lecz ten fakt może pominę :) . Niespodzianki…, kto ich nie lubi? Prawda? :)  Pierwszą z nich w tym dniu był przylot mojej kuzynki z Niemiec. Okazało się, że to nie wszystko razem z nią „przyleciał” bilet do teatru na musical Shrek. Bajkę i Ogra z mokradeł chyba każdy widział i zna. Shrek na deskach teatru to jest to!  ;) Już na same dzień dobry napotkaliśmy na mały problem. Aby dotrzeć na widownie musieliśmy wejść zza kulis. Dobrze bo przynajmniej nadarzyła się okazja aby podpatrzeć aktorów jak przygotowują się do spektaklu :D . Zgasły światła, na sali zapadła cisza niczym makiem zasiał. Spektakl naprawdę wart jest uwagi. Gra aktorska, kostiumy, nagłośnienie czy scenografia, wśród której jest największa w dziejach teatru ruchoma postać smoka. Gdyby było można z pewnością poszedłbym na ten spektakl raz jeszcze. Ten wspólny wyp...

Gazeta, która dała mi szansę :)

Pewnego wieczoru przeglądając bez celu Internet trafiłem na stronę pisma katolickiego. Analizując ją wnikliwie znalazłem informację, że można wysłać do nich tekst swojego autorstwa. Na początku zastanawiałem się jak i co napisać, trochę to potrwało za nim  podszedłem do tematu. Postanowiłem spróbować i wysłać. Nie robiłem sobie żadnych nadziei względem jakiejkolwiek odpowiedzi ze strony redakcji, ponieważ takich tekstów jak mój przychodzi do nich tysiące. Po kilku dniach otrzymałem E-mail zwrotnego w sprawie mojego tekstu. Okazało się, iż bardzo on im się spodobał i że opublikują go w najbliższym numerze ;) . Nie ukrywam że było to dla mnie ogromne zaskoczenie. Czekałem na tą gazetę z niecierpliwością, zastanawiając jak będzie wyglądał ten artykuł. W końcu dotarła prenumerata. JEST ! ;) .Jest to niesamowite uczucie kiedy widzi się swoje imię i nazwisko pod tekstem własnego autorstwa. Jak się potem okazało, jest to początek mojej przygody z tą gazetą. Po jakimś czasie napisałem pon...

Winda dla niepełnosprawnych, której liny zamarzają

Każdy ma nieraz coś do załatwienia w Urzędzie Miasta, tak też było i u mnie. Po wielu trudach udało mi się dotrzeć do centrum miasta (był styczeń, a więc zima w pełni). Aby dostać się do celu, musiałem skorzystać z windy dla niepełnosprawnych. Owszem nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że jak zwykle zepsuta (w tym miejscu warto wspomnieć, iż owa winda została oddana do użytku zaledwie rok wcześniej) Zmuszony byłem cofnąć się spory kawałek i iść na około . Kiedy już dotarłem na miejsce, podszedłem do punktu informacji chcą zgłosić iż winda nie działa. Kobieta przyjęła zgłoszenie, po czym stwierdziła że „Liny tej windy zamarzają na zimę, po drugie winda ta należy tylko po części do Urzędu Miasta. Natomiast druga jej część do PKP. Jedyne co mogę zrobić w tej sprawie to wezwać straż miejską”. Odpowiedź ta zupełnie powaliła mnie na kolana. W tym momencie nasuwa się pytanie. W czym tu miałaby pomóc straż miejska? Nie wiadomo :)  Owszem przyjechałaby i powiadomiłaby serwis ko...